Do kiedy można siać pszenicę ozimą

Połowa października pod Nysą. Na polach po kukurydzy i burakach dopiero teraz idą siewniki z pszenicą, a pierwsze przymrozki już były. Sprawdzałam, jak długo jeszcze można siać i co się traci przy każdym tygodniu spóźnienia.
Rano na polach pod Nysą leżał szron. Biały, cienki, tylko w obniżeniach i przy rowach, na wyższych miejscach ziemia była ciemna. Termometr przy plecaku pokazał jeden stopień. Na południu, nad horyzontem, stały niebieskie Góry Opawskie, ostre jak wycięte z papieru, co zawsze zapowiada suchy, pogodny dzień.
Na polu przy drodze kombajn kończył kukurydzę. Na sąsiednim, gdzie kukurydzę zebrano tydzień temu, agregat z siewnikiem siał pszenicę. Na trzecim, dalej w stronę wsi, pszenica już wzeszła: równe zielone rzędy, w których źdźbła miały po dwa, trzy listki.
Optymalny termin a prawdziwe życie
Według zaleceń agrotechnicznych optymalny termin siewu pszenicy ozimej w większości Polski przypada mniej więcej od ostatniej dekady września do pierwszych dni października. Na północnym wschodzie, gdzie zima przychodzi wcześniej, sieje się na początku tego okna albo trochę przed nim. Na zachodzie i południowym zachodzie, także na Opolszczyźnie, okno przesuwa się później, zwykle do około dziesiątego października. Śląsk Opolski ma jeden z najdłuższych okresów wegetacji w kraju i jesień trwa tu dłużej niż pod Chełmem.
Kłopot zaczyna się na polach po roślinach, które schodzą późno. Kukurydza na ziarno, buraki cukrowe, czasem soja. Ich zbiór przeciąga się do października, a pszenicę chce się posiać na tym samym polu jeszcze tej jesieni. Wtedy siew wypada w połowie albo pod koniec miesiąca, poza optymalnym oknem.
Co pszenica musi zrobić przed zimą
Pszenica ozima dobrze zimuje, gdy przed nadejściem mrozów ma kilka liści i zaczyna się krzewić, czyli wypuszczać boczne pędy. Takie rośliny mają już korzenie, które trzymają je w ziemi, i węzeł krzewienia schowany płytko pod powierzchnią. W tym stanie przetrzymują mróz, zwłaszcza pod śniegiem.
Pszenica kiełkuje już w temperaturze kilku stopni, ale wtedy bardzo wolno. Posiana w połowie października wschodzi po dwóch, trzech tygodniach zamiast po tygodniu. Przed zimą zdąży wypuścić dwa, trzy liście. Krzewić się będzie dopiero wiosną.
Takie zboże zwykle przezimuje, ale wiosną startuje z opóźnieniem. W ostrą, bezśnieżną zimę jest bardziej narażone na wymarznięcie, a mokra jesień i zastoiska wody na polu mogą je wyniszczyć.

Więcej ziarna na hektar
Rolnicy, którzy sieją późno, sieją gęściej. Zalecenia mówią o zwiększeniu normy wysiewu o kilka do kilkunastu procent, zależnie od opóźnienia. Więcej roślin na metrze ma nadrobić liczebnością to, czego nie da słabsze krzewienie. Przy optymalnym terminie na metr kwadratowy wysiewa się zwykle kilkaset ziaren, przy późnym odpowiednio więcej.
Ważny jest też wybór odmiany. Są odmiany, które lepiej znoszą późny siew, i takie, które potrzebują długiej jesieni. Operator siewnika pokazał mi worek z nasionami i powiedział, że na pola po kukurydzy biorą zawsze inną odmianę niż na pola po rzepaku, które obsiali we wrześniu.
Na polach po kukurydzy zostają też łodygi i liście, które przed siewem trzeba dobrze rozdrobnić i wymieszać z ziemią. Inaczej siewnik się zapycha, a ziarno ląduje na resztkach zamiast w glebie.
Najwięcej czasu dają pola po rzepaku, który schodzi w lipcu. Sam rzepak, jak pisałam przy okazji siewu w sierpniu, ma zupełnie inny kalendarz.
Do kiedy naprawdę
Granicą jest pogoda, nie data. W ciepłą jesień pszenicę sieje się na Opolszczyźnie jeszcze pod koniec października, a w wyjątkowych latach na początku listopada. Plony z takiego siewu są wyraźnie niższe niż z terminu optymalnego, w badaniach instytutów rolniczych o kilka do kilkunastu procent, zależnie od roku i odmiany. Każdy tydzień spóźnienia coś kosztuje, a od pewnego momentu siew przestaje się opłacać, bo rośliny mogą nie wzejść przed mrozami.
Siewnik pracował do zmierzchu. O piątej po południu, przy czternastu stopniach i bezchmurnym niebie, ziemia za siewnikiem już nie parowała. Na noc zapowiadali znowu szron.
Na Opolszczyźnie pomaga to, że zima zwykle przychodzi tu późno i bywa łagodna. Pod Chełmem, gdzie mróz potrafi chwycić w połowie listopada, nikt rozsądny nie sieje pszenicy tak późno. Ta sama data w kalendarzu znaczy w każdym regionie co innego.
Na trzecim polu, tym z już wzeszłą pszenicą, uklękłam w bruździe i wyjęłam jedną roślinkę. Korzonki długości palca, trzy listki, ziarno jeszcze widoczne przy korzeniu. Z tym może zimować.
Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.



